30.

17 września ” świętowałam” 30. urodziny. Przepłakałam oczywiście cały dzień, chociaż przez cały rok wyobrażałam sobie, że w MOJE trzydzieste urodziny będę tańczyć nawalona w czerwonej mini na stole najlepszego klubu w Warszawie! Tymczasem, gdy przyszedł WIELKI DZIEŃ rozpoczęłam go żałosnym szlochem zdając sobie sprawę, że o to wchodzę w erę kwasu hialuronowego i botoksu i już nic nigdy nie będzie takie jędrne jak kiedyś.

Mamy styczeń. I teraz się z tego śmieję. Bo chociaż metabolizm już inny to mam siłę, której może mi pozazdrościć 18 latka. I chociaż wydaję pieniądze na coraz droższe kosmetyki, to czuję potęgę w mojej dojrzałości. W moich wyborach. W mojej rodzinie. Nie cofnęłabym czasu. I już wiem, czego zawsze szukałam w oczach kobiet po 30tce.. po 40tce…..i nigdy tego nie mogłam zrozumieć ani nazwać…. one miały blask i klasę, mądrość i niezależność, której tak na prawdę zawsze im zazdrościłam.

Ja miałam wtedy tylko jędrne cycki.